wtorek, 25 lipca 2017

Wakacje 2017 w Bawarii część 1 = Holidays 2017 in Tyroll part 1= Urlaub 2017 in Tyroll Teil 1


Hej, spędziliśmy cudowne chwile w Tyrolu. Widoki zapierające dech w piersiach. Nasi gospodarze w hoteliku w którym mieszkaliśmy przecudowni. Pomysł wyjazdu na wakacje w ten rejon skrystalizował się sam po obejrzeniu filmu: "Ludwik Szalony" (2012r.) - link do zwiastunu tutajFilm kostiumowy, z wnętrzami pałacowymi pełnymi przepychu, wspaniałymi kostiumami. Król Ludwik II był postacią romantyczną, nierozumianą przez otoczenie. Rezerwacji noclegu dokonaliśmy na tydzień przed wyjazdem, gdyż samo miejsce wyjazdu, jak już wspomniałam, było wybrane przez nas dość spontanicznie. Wakacyjne wyjazdy planuję zazwyczaj w grudniu, a tym razem był to czerwiec.
Informacje, co warto zobaczyć w tych rejonach, uzyskałam korzystając z bloga "Tędy i owędy" link
Przez przypadek zarezerwowaliśmy hotel w Austrii w miejcowości Ehrwald, chociaż naszym celem było zwiedzanie niemieckiej części Tyrolu. Okazało się bowiem, że na tydzień przed planowanym wyjazdem wszystkie miejsca po stronie niemieckiej były już zajęte. Zachęcona przykładem autora bloga "Tędy i owędy" zaczęłam szukać w Austrii. To był strzał w dziesiątkę!!! Ceny niższe niż po stronie niemieckiej, a w dodatku bardziej komfortowe pokoje. W ramach tzw. opłaty klimatycznej dostaliśmy Gastekarte, dzięki której mieliśmy darmowy wstęp na kryty basen w miejscowości w której mieszkaliśmy, a także wstęp na lokalne imprezy organizowane przez gminę i darmową komunikację miejską. Dodatkowo po stronie austryjackiej są piękniejsze widoki na Alpy. Mieszkaliśmy u podnóża Zugspitze!!!
Najpierw pokażę Wam wnętrza hotelu, jako, że z założenia jest to blog o dekoracji wnętrz :)
Właściwie to nie hotel, a pensjonat, oferujący śniadania, a także obiado - kolacje. Był bardzo czysty, a coś co mnie zdziwiło, to pokój był sprzątany codziennie, ręczniki wymieniane codziennie, tak jak w dobrych 4 - gwiazdkowych hotelach!!! Wystrój w małych detalach dopracowany. Jestem bardzo przewrażliwiona na wiele rzeczy gdy śpię poza domem, między innymi na wysokość kranu ... Tak dziwne... Ale nie lubię, gdy płucząc szczoteczkę do zębów ciężko wetknąć ją pod kran, nie dotykając umywalki. Tutaj nie było problemu. Nablatowa umywalka z pięknym kranem. Dla porównania umieściłam zdjęcie z hotelu we Wiedniu, do którego pojechaliśmy po wizycie w Tyrolu. Pomimo,że łazienka w hotelu w Wiedniu wydaje się być pełna luksusu, to w rzeczywistości ta tyrolska łazieneczka była dużo przyjemniejsza.

Teraz czas na zdjęcia ze zwiedzania.
Pierwszego dnia wjechaliśmy na Zugspitze, kolejką linową ze strony Austrii - miejscowość Oberwald.  Na szczyt można również wjechać od strony niemieckiej. Zdziwił nas brak kolejki po bilety. Dwa lata temu wjeżdżaliśmy na Kasprowy Wierch w Zakopanym, tam kolejka po bilety na kilka godzin stania.
Zugspitze jest najwyższym niemieckim szczytem (2962 m n.p.m.). 
Na Zugspitze leżał miejscami śnieg.
Po południu wybraliśmy się do małej Austriackiej miejscowości - Fernpass.
Początkowo właśnie tam chciałam wynająć hotel. Miał to być pokój w autentycznym zamku, jednak był nieco droższy niż nasze lokum w Ehrwald i znajdował się dalej od miejsc, które planowaliśmy zwiedzać. Zameczek leży nad pięknym jeziorkiem, przy którym mieszkańcy hotelu mogą się opalać lub korzystać z rowerów wodnych. Wszystkie jeziora w okolicy mają śłiczny niebieskawy odcień, jeśli ktoś z Was był nad Morskim Okiem lub w dolinie Pięciu Stawów w naszych Tatrach, to wie o czym mówię.
Kolejnego dnia wybraliśmy się obejrzeć zamek Neuschweistein - jeden z zamków zbudowany przez Ludwika II. Ten zamek stał się wzorem dla logo Disney'owskich filmów. Niestety nie udało nam się kupić biletów online - jakaś blokada, a kolejka na miejscu do kas biletowych była na około 2-3 godziny stania. W  związku z tym, pozostało nam podziwianie zamku z zewnątrz.
W pobliżu stoi zamek Hochenschwangu - zamek ojca Ludwika II.
Po południu zwiedzaliśmy zamek Linderhof i tu udało się nam zdobyć bilety na zwiedzanie. To kolejny zamek Ludwika II. Ten jako jedyny udało mu się dokończyć w całości i pomieszkiwać. Jest to najmniejszy ze zbudowanych prze króla pałaców, traktowany jako letnia rezydencja. Niestety wewnątrz nie można było robić zdjęć. Zajrzyjcie na google grafika, naprawdę inspirujące.
Po drodze z Linderhof do Ehrwald mijaliśmy Platensee, olbrzymie jezioro o turkusowej barwie. Zatrzymaliśmy się na kilka chwil, aby karmić dzikie kaczki.
Dalsze przygody w Tyrolu w kolejnym wpisie. Boję się, że tu znaudzę Was zbyt dużą ilością zdjęć.
DO ZOBACZENIA!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz