wtorek, 22 sierpnia 2017

Malowanie salonu = Painting the living room = Renoveirung das Wohnzimmer

Od czasu jak mój mąż odświeżył farbą salon, minęły już 3 miesiące, a ja nawet o tym nie wspomniałam na blogu !!!
Najpierw wybór farby. Zdecydowaliśmy się tym razem na farby Flugger. Do tej pory korzystaliśmy z polskich marek jak dekoral, śnieżka i dulux. Rodzime farby są dużo tańsze, jednak mój mąż podsumował, że farbami Flugger maluje się dużo łatwiej.Kupiliśmy cztery próbki i spośród nich wybraliśmy zwycięzcę :)
Nr farb Flugger od lewej: 4375, 4365,4364,4374
and the winner is... 4375, czyli ten, na tle którego stoi srebrny wazon.
Ostatnio bardzo podobają mi się ciemne wnętrza, prawie czarne. Nie byłam jednak aż tak odważna.
Mąż z obawą zaakceptował mój wybór, mówiąc, że kolor dość ciemny, ale zobaczcie efekt końcowy.
Dla porównania zdjęcia sprzed malowania, wówczas była to farba "Jesienna Mgła" firmy Dekoral

Jak zauważyliście, pozbyliśmy się kamiennej ściany. Wydawała mi się już niemodna, zwłaszcza ten rodzaj kamienia, obecnie dominują ściany a'la surowa cegła. Obraz jest przewieszony z innej ściany, więc teraz szukam obrazu na puste miejsce. Tapeta na razie pozostała taka sama, ale już wybrałam nową :) zostawiam tę robotę mężowi na jesień, żeby nie dłużyły mu się wieczory :)

W naszym domu spod tynku prześwitują kable. Dają efekt jakby pobrudzonej ściany. W salonie Flugger kupiliśmy preparat, którym pokrywa się miejsca, w których przebiegają kable, a następnie 
pokrywa się je farbą.
Widzicie te ślady biegnące od kontaktu? To właśnie prześwitujące kable
Po położeniu preparatu i farby, śladów nie widać.
Na malowanie mąż poświęcał tylko weekendy, więc nie pomalował całego parteru za jednym razem. Na początku część, którą traktujemy jako salon, później jadalnię, a na koniec kuchnię. Aby nie zakurzyć wymalowanego już salonu, malując jadalnię, wymyślił właśnie taką kurtynę z folii.

Jak Wam się podoba?
DO ZOBACZENIA

Ikea

 Ikeę prawie widzę z okna. Jednak niewiele znajduje się u nas w domu produktów z tego sklepu. Styl skandynawski nie do końca jest w moim guście, do tego tłumy które się tam przewijają...
Planujemy zmianę mebli w pokoju syna i tym razem nie chcę już zamawianej szafy typu komandor. Bardzo podoba mi się system PAX z drzwiami Undredal w kolorze czarnym, właśnie ze sklepu IKEA tutaj.

Niestety obudowa szafy jest w kolorze czarnobrąz. Nie umiem sobie wyobrazić, czy czarnobrąz pasuje do czarnych drzwi. Wybraliśmy się do Ikei w nadziei, że zobaczymy takie zestawienie w którejś z aranżacji. I nic... nie było :(   Jednak nowości, które się pojawiły w asortymencie sklepu, bardzo mi przypadły do gustu. Ikea zaczyna stawiać nie tylko na styl skandynawski... Wiele dodatków było w modnym w tym roku stylu tropikalnym, podobnie jak i w H&M Home, np:



Ale... znalazły się też dodatki dla miłośników stylu glamour, czy Hampton - aksamitne poszewki na poduszki oraz złote świeczniki :)



Teraz kilka moich zdjęć ze sklepu
Jest też nowa wersja słynnego ikeowskiego fotela uszaka. Tym razem w zielonym aksamitnym obiciu!!! Przepiękny!!!
Jest jeszcze innego rodzaju fotel w obiciu z aksamitu, dużo mniejszy, ale całkiem wygodny
Jeszcze kilka innych drobiazgów, które nie były stylu skandynawskim,  zwróciło moja uwagę:

 Na koniec kilka linków:

Czy podobają się Wam wpisy ze sklepów meblowych, tak jak to zrobiłam z Kler tutaj i teraz z Ikea?
Jeśli tak, to potrudzę się dla Was jeszcze po innych.
Dajcie znać.
DO ZOBACZENIA!!!

niedziela, 20 sierpnia 2017

Wycieczka po Warszawie= Tour of Warsaw = Tour Warschau

Hej, niedawno dwie noce spędziliśmy w Warszawie. Nasz syn jeszcze nigdy nie był w stolicy. Przez ostatnich kilka lat dość często tu bywałam, więc zdążyłam Warszawę bardzo polubić. Niestety najważniejsze dla mnie miejsce, było akurat w tym czasie remontowane i niedostępne dla zwiedzających, a mianowicie część Muzeum Narodowego, w którym znajduje się polskie malarstwo XIX wieku. Zapewniam nawet tych, którzy nie lubią chodzić do muzeum, że warto. Na żywo zobaczycie obrazy, które interpretowaliście na j. polskim lub widzieliście w książce od historii. Jeśli nie chcecie się zniechęcić, to zacznijcie odrazu zwiedzanie właśnie od tej części, resztę dopiero wtedy jak będziecie mieli chęć i siłę. Byłam tam już 9 razy i zawsze tak samo wielkim przeżyciem jest dla mnie kolejne wejście do tego miejsca.
Warto również zajrzeć do Muzeum Powstania Warszawskiego, byłam tam 3 razy. Moje odczucia - pobyt powyżej godziny staje się uciążliwy. Wchodząc zaleje Was mnóstwo zdjęć, małych monitorów z wywiadami uczestnikami powstania - moja rada wybierzcie po jednym, tego jest tak dużo, że po godzinie nadal będziecie tkwili na parterze, a przed Wami jeszcze dwa piętra!!! Zobaczcie pobierznie wszystko, a najwyżej powrócicie do tego co Was zainteresowało. Jeśli przed Wami długa kolejka do filmu "Miasto ruin" - zrezygnujcie, na You Tube są fragmenty, szkoda czasu na stanie w kolejce aby obejrzeć to samo tylko przez kilka minut dłużej tutaj. Idea tego Muzeum jest przepiękna. Słuchając wypowiedzi ludzi, którzy brali udział w Powstaniu - łzy same napływają do oczu. Zdarzyło mi się już dwukrotnie gdy tam byłam, że przyjechał zwiedzać to Muzeum, mieszkający zagranicą uczestnik Powstania. To jeszcze bardziej potęgowało całą atmosferę. 
Mieszkaliśmy nie w hotelu, a w wynajętym mieszkaniu. Wg  mnie to jedna z tańszych opcji. Niestety hotele w Warszawie są dość drogie, w Wiedniu były tańsze!!!
Nasz widok z okna:
Z Muzeum Powstania Warszawskiego pojechaliśmy "uberem" - koszt 12 PLN, pod Intercontinental. Mnie od tej strony najbardziej podoba się widok na Pałac Kultury i Nauki, a przy okazji macie widok na nowoczesne budynki stolicy. Jeśli już zgłodnieliście, możecie w Intercontinentalu na I piętrze zjeść w restauracji słynnego Karola Okrasy - restauracja posiada gwiazdkę Michelin !!! Ceny głównego dania około 70PLN/osobę bez picia.
Nie jestem smakoszem, a do tego jestem sknerą, więc po pochodzeniu przy Pałacu Kultury, pojechaliśmy "uberem" do Kompani Piwnej. To restauracja na ul. Podwale na starówce, która ma przystępne ceny, duże porcje i super klimat. Byłam tam również kilka razy, więc wiem co mówię :)


Za te trzy dania oraz napoje zapłaciliśmy około 100PLN. 
Dopiero stamtąd ruszyliśmy przez Barbakan na Rynek Starego Miasta, dalej do Kolumny Zygmunta i Pałacu Królewskiego. Nigdy nie byłam w Pałacu, ale następnym razem go zwiedzę! Stąd również rozpościera się widok na Stadion Narodowy.
Dalej kawałek przeszliśmy Nowym Światem i skręciliśmy w kierunku Teatru Wielkiego. Teatr Wielki oraz budynek, w którym znajduje się hotel Bristol, są dla mnie najpiękniejszymi budynkami w Warszawie. Na tyłach Teatru Wielkiego znajduje się nowoczesny biurowiec, należy wejść do środka, na jego dziedzińcu znajduje się przesympatyczna fontanna, można tu chwilę usiąść i odpocząć. My skorzystaliśmy ze znajdującej się tam kawiarni, ceny przystępne. Wychodząc z drugiej strony biurowca wychodzimy na Plac  Nieznanego Żołnierza.
Obowiązkowe obejerzenie zmiany warty. 
Dalej kierujemy się z powrotem w stronę Nowego Świata i wychodzimy na wprost mojego ubóstwianego hotelu bristol. Należy troszkę się cofnąć, aby obok hotelu zobaczyć Pałac Prezydencki.
Dalej poszliśmy Nowym Światem. Proponuje dalej pójść jeszcze Krakowskim Przedmieściem lub wejść w ul Chmielną. My byliśmy już zmęczeni, więc skręciliśmy w Ordynacką i Tamki, aby zobaczyć pałacyk, w którym znajduje się Muzeum Chopina.

 Jeśli macie ochotę, możecie zajrzeć. Byłam tam raz. Z tego co pamiętam to mało tam autentycznych pamiątek po Chopinie. Natomiast znajduje się tam sala, w której są same odtwarzacze muzyki ze słuchawkami i można wysłuchać mnóstwo utworów Chopina. Inna sala jest poświęcona kobietom, które Chopin darzył miłością. Ogólnie koncepcja tego muzeum jest ciekawa. Ja przede wszystkim lubię ten pałac :) Szkoda tylko, że niewielki park obok niego jest zaniedbany.
Po drodze weszliśmy do manufaktury cukierków.
Czas wylizania takiego lizaka w moim wykonaniu to 2 godziny - czyli czas przejazdu autostradą z Warszawy do Włocławka :) Lizak pyszny.
Stamtąd uberem pojechaliśmy do naszego wynajętego mieszkanka. Po odpoczynku popołudniu pojechaliśmy samochodem  na zwiad Warszawy, czyli chcieliśmy z okien samochodu zobaczyć kilka dzielnic Warszawy, aby znać nie tylko tę reprezentacyjną część miasta.

Tak naprawdę opisana przez mnie powyższa trasa - to drugi dzień naszego pobytu w Warszawie. Pierwszego dnia dotarliśmy do Warszawy około 15.00 i w związku z zablokowanymi ulicami z powodu defilady wojskowej, na którą nie zdążyliśmy, wybraliśmy się na spacer do Wilanowa.
Dojechliśmy tam własnym samochodem - miejsc do parkowania wiele, więc nie było problemu ze znalezieniem miejsca. Niestety zamek w dzień świąteczny był nieczynny, ale spacerowaliśmy po pięknym ogrodzie, do którego wstęp jest płatny. Najpierw jednak zjedliśmy w pobliskim Sfinksie. Spacerowiczów było wielu, przede wszyskim Warszawiaków. 
Ja byłam już wcześniej dwukrotnie wewnątrz zamku w Wilanowie. Jednak nic nie utkwiło  mi w pamięci. Wiem jedynie, że byłam nieco rozczarowana. Natomiast dla miłośników zieleni, ogród stanowi przepiękne miejsce. W  związku z tym ,że niedawno zwiedzaliśmy ogród króla Ludwia II w Linderhof, czy we Wiedniu Schonbrunn - z czystym sumieniem stwierdzam, że ogród przy Pałacu w Wilanowie jest porównywalnie piękny. Ja byłam nim zachwycona.
 
Z Pałacu w Wilanowie, pojechaliśmy do Parku Łazienkowskiego. Zaparkowaliśmy w pobliżu Sejmu i Senatu - kawał drogi od Parku, jednak wszystkie inne drogi dojazdowe były zablokowane przez Defiladę z Okazji Święta Wojska Polskiego.
Parlament RP

W Łazienkach obowiązkowym punktem jest zobaczenie słynnego Pomnika F. Chopina
Pomnik F. Chopina
 Pałac na Wodzie



 Oczywiście w Łazienkach zawsze spotkacie wiewiórki, które będą do Was podchodzić i oczekiwać jedzenia. Spotkacie również przepiękne pawie.

Wieczorem około 20.00 po spacerze w Łazienkach dotarliśmy do pokoju.

Ci co znają Warszawę, wiedzą, że jest jeszcze mnóstwo innych miejsc do zobaczenia. Polecam Wam, Niewidzialną Wystawę, Teatr Buffo i przedstawienie Metro (oczywiście byłam), Teatr 6.piętro - sprawdźcie, w którym ze spektakli gra pan M. Żebrowski - ja akurat byłam na "Fredro dla Dorosłych".Koniecznie wejdźcie do butiku na Moliera 2 - ceny niebotyczne, ale jeśłi właśnie żałujesz, że wydałaś za dużo pieniędzy na torebkę, to gwarantuję Ci, że Twoja torebka była o niebo tańsza od tej w tym butiku :)
Zajrzyjcie do pizzerii Mąka i Woda.
Zobaczcie przedstawienie w Parku Fontann.
Pójdźcie na Plac na Rozdrożu.
Zobaczcie z ciekawości Ambasadę USA.
I na prawdę nie pamiętam co jeszcze widziałam i co Wam polecić :)
Ja po prostu lubię Warszawę!!!
Jednak nie wytrzymałabym tak daleko od morza i naszych kaszubskich lub tucholskich lasów i jezior!
DO ZOBACZENIA!!!

wtorek, 25 lipca 2017

Wiedeń = Vienna = Wien

Dalsza część naszej wakacyjnej przygody obejmuje Wiedeń.
Zatrzymaliśmy się w hotelu w centrum Wiednia.
 Karnisz na zasłony i firany, został wygięty w półkole, co daje wrażenie królewskich okien z wykuszami

Pierwszego dnia wybraliśmy się na zwiedzanie Pałacu Schonbrunn, letniej rezydencji cesarza Franciszeka Józefa I i jego żony Elżbiety, zwanej potocznie Sisi. Niestety w środku nie można było robić zdjęć.
Wnętrza pałaców Ludwika II, który nota bene żył w tym samym czasie co cesarzowa Sisi, (byli kuzynostwem) wywarły na mnie dużo większe wrażenie.
Widok na Pałac Schonbrunn i panorama Wiednia.
 Katedra św. Szczepana
Hofburg
Muzeum Historii Naturalnej

Dom Mozarta
Główną atrakcją kolejnego dnia było zwiedzanie Górnego Belvederu, w którym znajduje się muzeum malarstwa i obrazy takich twórców jak: Klimt, Van gogh, Monet, Much,Manet
Górny Belveder
Ogród łączący Górny i Dolny Belveder
Dolny Belveder
Musikverein - tu znajduje się sala koncertowa, w której odbywają się coroczne koncertu noworoczne w Wiedniu
Karlskirche
Opera Wiedeńska
Słynny Sachertorte, jedliśmy go nie w oryginalnej restauracji, ale w aida
A na koniec ciekawe witryny sklepowe i w ekskluzywnej oprawie H&M
DO ZOBACZENIA!!!